O blogu

W swojej pracy często spotykam się z sytuacjami w których wierzyciele „masowi” (banki, firmy windykacyjne, fundusze sekurytyzacyjne itp.) dochodząc zapłaty od dłużników przed sądem nie są w stanie wyjaśnić skąd się wzięła żądana kwota i w jaki sposób została wyliczona. Bardzo często nie potrafią także określić jak zostały naliczone odsetki od tej należności. Nie składają też podstawowych dowodów które potwierdzają istnienie zadłużenia. Dochodzone są również nierzadko należności przedawnione.

Wiele nieprawidłowości pojawia się również w bankowych tytułach egzekucyjnych wystawianych przez banki. Co prawda przepisy przewidujące możliwość wystawiania BTE zostały uchylone, ale nie oznacza to, że banki nie mogą obecnie prowadzić na ich podstawie egzekucji. Wszystkie BTE, które w dacie uchylenia powyższych przepisów miały już nadaną klauzulę wykonalności przez sąd zachowały swoją moc.

Na wysokości zadania nie zawsze stają również sądy. Z uwagi na ilość spraw jaka co roku do nich wpływa są one z reguły zainteresowane jak najszybszym „załatwieniem” sprawy i najczęściej wychodzą z założenia (słusznego moim zdaniem), że każdy powinien sam dbać o swoje interesy. Jeśli więc dłużnik nie zakwestionuje dochodzonych należności, sąd zakłada, że zostały ona wyliczone prawidłowo.

Oczywiście zgadzam się ze stwierdzeniem, że długi należy oddawać. Zbyt często jednak wierzyciele „masowi” dochodzą przed sądem nieistniejących, zawyżonych lub przedawnionych długów.

Na moim blogu udowodnię Ci, że w sporze sądowym z instytucją finansową dysponującą dużymi funduszami i profesjonalną obsługą prawną masz szansę na wygraną. 

Jeśli otrzymałeś wezwanie do zapłaty, pozew z sądu albo
pismo od komornika, nie wyrzucaj ich do kosza,
tylko skontaktuj się ze mną, a pomogę Ci!

*****